Vinaora Nivo SliderVinaora Nivo SliderVinaora Nivo SliderVinaora Nivo SliderVinaora Nivo SliderVinaora Nivo SliderVinaora Nivo SliderVinaora Nivo Slider
Banery
Reklama
Reklama
Reklama

 

ŚWIATŁO NA DROGĘ

 

Spotkanie w dniach od 8. do 9. maja 2010 r. przy budującym się pomniku

Ofiar Wypadków Drogowych i Przestępstw celem budowania partnerstwa

wszystkich uczestników ruchu dla bezpieczeństwa na drodze.

 

 

 

 Plan Ramowy:

 

 

 

1.     11.00 - Rejestracja uczestników spotkania

2.     12.00 - Uroczysta Msza św. na placu sanktuaryjnym i poświęcenie pojazdów

3.     13.30 - Parada pojazdów szlakiem miejsc historycznych (Pomnik Trzeci Most, Dom bł. Karoliny,

       Radłów – pomnik walki o szkołę, Biskupice Radłowskie – pomnik bitwy o most, Słup Graniczny

       z 1450 roku, Kępa – pomnik Tajnego Nauczania)

4.     Konkursy ze znajomości przepisów ruchu drogowego

5.     Rowerowy tor przeszkód – sprawdzian z techniki jazdy rowerem i motorem – miasteczko rowerowe

6.     Program wychowawczy dla rodziców

7.     Odblask dla seniora – bądź widoczny na drodze.

8.     Krew dla ratowania życia - zbiórka krwi dla szpitala.

9.     Konkursy sportowe i pokazy

10.     Koncerty zaproszonych zespołów

11.     Światło pamięci dla tych co zginęli

12.     Pokaz sztucznych ogni

13.     Ognisko pod hasłem – „Abyśmy byli jedno”

Treść wygłoszonego kazania - Ks. Ryszard Podstołowicz 8.05.2010:

Św. Stanisław – patron dnia dzisiejszej naszej uroczystości, przeżywanej w sanktuarium bł. Karoliny, wybrany biskupem w 42 roku życia, był biskupem krakowskim zaledwie 7 lat, do swojej męczeńskiej śmierci w 1079 roku. Znany wśród wiernych i kleru krakowskiego jako człowiek mądry i pobożny, a zarazem bardzo pokorny i zatroskany o dobro wszystkich, był człowiekiem, który w pełnym tego słowa znaczeniu był świadkiem Miłości – tej miłości przez małe „m”, ale przede wszystkim tej przez „M” duże, czyli świadkiem samego Miłosiernego Jezusa. I w imię tegoż świadectwa, w imię dobra człowieka i jego życia, w imię bycia dla innych „światłem na drodze ich życia” – nie zawahał się zwrócić uwagi nawet królowi Bolesławowi, a także – w końcu – ekskomunikować go z powodu jego przewrotnego i skandalicznego życia. Oczywiście takie postępowanie biskupa nie mogło się spodobać królowi, a następstwo tego doskonale znamy…

Nie musiał Stanisław biskup narażać się na gniew króla. Tak, jak nie musiał św. Jan narażać się na niezadowolenie i zawiść Herodiady i nie musiał Jezus narażać się Sanhedrynowi i uczonym w Piśmie. Jak zapewne nie musiała z taką determinacją bronić swej godności Karolina… Nie musieli oni wszyscy tak bardzo przejmować się tym, że mają dawać świadectwo i świecić przykładem – wszyscy oni mogli być przecież "bardziej dyplomatyczni" i mniej fanatyczni, mniej zasadniczy, bardziej roztropni… Mogli liczyć się ze słowami i przewidzieć skutki swojego postępowania. Jednak… prawdziwe świadectwo, bycie jasnym i czytelnym światłem – domaga się niekiedy wielkich ofiar i oni wiedzieli o tym; wiedzieli i ponieśli tego konsekwencje.

Siostry i Bracia! Drodzy zmotoryzowani !

Dziś gromadzimy się w tym niezwykłym miejscu, w sanktuarium bł. Karoliny, przy powstającym Pomniku Ofiary Wypadków Drogowych i Przestępstw oraz planowanym centrum terapii dla będących w traumie po utracie bliskich, aby wspólnie modlić się i prosić Boga przez wstawiennictwo św. Stanisława i bł. Karoliny o „światło na drogę” – na drogę życia i na drogi podróżowania.

Przychodzimy również po to, aby zobaczyć, że nie jesteśmy na tych drogach sami. Że obok nas idą i jadą też inni, którzy czekają na nasze świadectwo. Że przed nami szły rzesze tych, co bardzo potrzebowali wsparcia i pomocy oraz tych, którzy pomagali i troszczyli się o bliźnich, jak choćby św. Stanisław czy bł. Karolina. Przychodzimy wreszcie, aby sobie po raz kolejny uświadomić, że z nami wszystkimi idzie sam Bóg, który troszczy się o każde życie, troszczy się o cały świat, który chce i daje nam światło na drogę…

Fakt, iż patronem dzisiejszego dnia jest św. Stanisław sprawia, że nasunęło mi się pytanie, czy dzisiaj życie tego świętego może nas nauczyć takiej pełnej oddania troski i czytelnego świadectwa? Tak bardzo zmieniły się przecież warunki i układy; tak bardzo zmienił się świat… Czy postać patrona, nie tylko przecież dzisiejszego dnia, ale i całej Polski, nie pozostaje już tylko jakimś wspomnieniem, okazją do historycznych skojarzeń z rozbiorami, z prześladowaniami za prawdę i za wiarę?

* * * * *

Otóż jestem pewien, że na pewno nie! A z pomocą przychodzi nam tutaj dzisiejsza liturgia Słowa, podsuwająca trzy czytelne cechy św. Stanisława, które rzucają promień światła na nasze życiowe drogi, na nasze świadectwo i na… nasze korzystanie z dróg…! A więc:

1.                „Uważajcie na samych siebie i na stado…” Pierwsza zatem cecha, którą przywołują czytania biblijne to roztropna odpowiedzialność – odpowiedzialność za to, co zostaje złożone w nasze ręce. A to nic innego jak troska o to, co nam powierzono, i co od nas zależy czy do nas należy.

         Św. Stanisław, biskup Krakowa, taką odpowiedzialnością musiał się wykazywać, gdy w swoich czasach powierzona mu została troska o wspólnotę Kościoła krakowskiego. Czasy były inne niż dzisiaj, a jego odpowiedzialna troska oprócz tego, że roztropna, musiała być też zdecydowana…

Bo jeżeli człowiek otrzymuje za coś odpowiedzialność to nie może zatrzymywać się w pół drogi, nie może być odpowiedzialny na pół gwizdka… Nie ma bowiem częściowej odpowiedzialności; nie ma połowicznej troski… Takich rzeczy nigdy nie trzeba tłumaczyć np. matkom i ojcom, gdy ci spoglądają na swoje dzieci. Oni nie biorą częściowej odpowiedzialności i nie troszczą się symbolicznie – albo całkowicie albo w ogóle…

W innym wymiarze, ale troska taka dostrzegana jest, gdy patrzymy – choćby dzisiaj – na zgromadzone tutaj, lśniące pojazdy… Pełna odpowiedzialność widoczna gołym okiem…!

         Jednak o wiele istotniejsze jest to, że wyjeżdżając na drogę, najpiękniejszym nawet pojazdem – biorę pełną odpowiedzialność za każdy wykonany lub zaniechany manewr. I to odpowiedzialność roztropną i zdecydowaną… Odpowiedzialność w stosunku do siebie, ale przede wszystkim wobec innych użytkowników dróg.

2.                Ta pierwsza cecha prowadzi nas do następnej, wyrażonej słowami Jezusa z dzisiejszej Ewangelii: „Dobry pasterz daje życie swoje za owce.” A więc: świadectwo bez granic i bezwarunkowe – świadectwo odważne…!

         Nasz patron, powołany do odpowiedzialności za wspólnotę Kościoła, zdobywa się na niezwykłą odwagę. To jest odwaga aż po ryzyko śmierci, aby bronić zasad moralnych; aby dobro nazywać dobrem, a zło nazywać złem! Stanisław swoją odwagę potwierdził krwią, potwierdził męczeństwem.

Patrząc na to dzisiaj, wielu wymownie się zaduma, bo to faktycznie droga dla Bożych szaleńców; droga dla tych, którzy odwagę połączyli z wiarą, tzn. ze świadomością, że jeżeli Bóg daje prawo moralne, jeżeli pokazuje jak żyć – to nikt nie może na własną rękę kombinować, nikt nie może bezkarnie gwałcić tego Bożego nakazu…

        

 

To także przypomnienie, że o Boże prawa trzeba się bezwzględnie upominać! Nawet jeżeli to bardzo zaboli; nawet, gdy trzeba z pokorą pochylić głowę, gdy okaże się, że tego gwałtu na Bożym prawie, gwałtu, przez który cierpi niewinny człowiek – dokonuje ktoś mi bliski, ktoś komu ufałem, ktoś kto wydawał się odpowiedzialny… A dotyczy ta zasada zarówno codziennego życia, jak i postaw związanych z poruszaniem się po drogach… Na zło we wszelkich jego odmianach musimy bowiem reagować natychmiast i odważnie !

3.                Odpowiedzialna odwaga, połączona ze zdecydowaniem i wiarą pokazują nam trzecią cechę, streszczającą się w wołaniu św. Pawła z listu do Rzymian: „Któż nas może odłączyć od miłości Chrystusowej?!?!”

         Święty Stanisław, mimo iż po ludzku przegrał, to jednak ukazał nam sprawę fundamentalną: w wierności woli Bożej leży przyszłość człowieka. Ludzkie prawa się zmieniają, układy polityczno-społeczne przemijają, a zasady życia zaoferowane nam przez Stwórcę trwają i nieodmiennie kształtują ludzkie życie – niezmiennie się o to życie troszczą…

         Można by – parafrazując – powiedzieć: zmieniają się – Bogu dzięki – nasze drogi, zmieniamy pojazdy, zmieniają się i przepisy – ale zasady podstawowe zmienić się nie mogą. I gdy pozostaniemy im wierni, to bez względu gdzie, czym i z kim będziemy podróżować – szczęśliwie cel osiągniemy.

 

Moi Drodzy!

Niech zatem to nasze świadectwo życia i podróżowania, które – żeby było jasne i tak zawsze dajemy, tylko, że czasem jest to antyświadectwo – będzie zatem zawsze – na wzór naszego Patrona – roztropnie odpowiedzialne, odważne i w absolutnej wierności Bogu i jego przykazaniom. A wówczas skuteczności i radości z poruszania się po drogach nigdy nam nie zabraknie. Wszelkie zaś traumatyczne przeżycia ograniczymy do minimum, a ewentualne będziemy szybko zaleczać. …

Poprawiony (środa, 08 grudnia 2010 08:58)